05.10.09

Forces… Darling

Opublikowany w Uncategorized @ 11:17 pm - autor: mtuz

Powroty. Jakkolwiek nieuniknione, zawsze wydają mi się szczególne. Może dlatego, że ekscytacji podróżą nie “psuje” nerwowe oczekiwanie na to co będzie?
W tym wypadku doskonale wiem co – parunastominutowy spacer, potem kilka pięter i duszne, ale oswojone już, mieszkanie.
Przez te kilka tygodni przywykłem do surowych warunków jakie stawia mi nowe lokum i zaczęło mi to nawet odpowiadać – wymusza pewien porządek. Mycie się to mały rytuał, gotowaniu trzeba poświęcić całą uwagę… naprawdę można się zaangażować. Nie przeszkadza mi już kurz (co trzeba, odkurzyłem) i brak ciepłej (o ile nie uruchomię piecyka) wody. Można powiedzieć, że jest… w porządku.
Mam buty. Pierwsze sportowe obuwie od jakichś 5 lat. Tego co nosiłem na W-F na uczelni nie liczę – treki sprawdzały się, ale na pewno nie były “rasowymi” butami treningowymi. Teraz trudniejsze zadanie – wyjść i faktycznie się spocić.
Podobno schudłem – trudno mi potwierdzić, ale faktycznie, musiałem dorobić dziurkę w pasku. Nie czuję się jednak fizycznie słabszy (ani, niestety, lżejszy). Co najwyżej częściej sobie folguję i nie żałuję co kilka dni chipsów czy żelek. Ale skoro mam na nie ochotę, widocznie właśnie ich potrzebuję, prawda?
Wieści o zaręczynach dotarły już chyba wszędzie tam, gdzie powinny. Wyrazy zaskoczenia i gratulacje ucieszyły mnie. Nie żebym miał wątpliwości – jestem przekonany do swojej decyzji i ogromnie cieszy mnie Jej przyjęcie pierścionka – miło jest jednak mieć świadomość, że inni Ci sekundują i trzymają kciuki.

05.08.09

Whenever There Is You

Opublikowany w Codzienność @ 10:02 pm - autor: mtuz

Nie rozumiem polityki przewoźników kolejowych w zakresie obsługiwania połączeń – niby wszystko przyjazne pasażerom i nowoczesne, tymczasem to co miałem okazję obserwować – a jestem wciąż w drodze – nie napawa mnie optymizmem.
Postanowiłem mianowicie odbyć podróż pomiędzy dwoma portowymi miastami. Świadom odbywającego się remontu na zwykłej trasie, chciałem zminimalizować opóźnienie i jednocześnie zaoszczędzić. Moja podróż miała trwać jakieś 6 godzin i uwzględniać trzy przesiadki: kolej miejska-osobowy-bus-osobowy. Do celu miałem dotrzeć około 10-tej wieczorem.
Traf niestety chciał, że kolejka spóźniła się. Niefortunne, ale bywa. Jednak ku mojemu ubolewaniu, przesiadka nie “zaczekała”, mimo że teoretycznie stanowiła “naturalny ciąg dalszy” trasy – choćby według wskazania internetowego serwisu przewoźnika (i mojego biletu). Pal sześć, że rozkład internetowy rozmijał się o 7 minut z faktycznymi kursami kolejki. To co naprawdę mnie poruszyło, to stwierdzenie, że przesiadka umknęła… z winy pasażerów. Nikt nie zgłosił opóźnienia kierownikowi składu. Koniec końców – niczego ze współpasażerami nie wskórałem. Do myślenia jednak daje mi nieporadność przewoźnika, który dysponuje przecież zasobami, które winny chronić przed sytuacjami takimi jak ta – ktoś ruchem szynowym musi przecież zarządza, kontrolować czy tor zajmuje ten skład, który powinien. Jeżeli skład powinien wjeżdżać na stację, a nie wjeżdża to jasne jest, że ma opóźnienie (przynajmniej jasne dla mnie). Mając zaś radio można wielkość tego opóźnienia z dobrym przybliżeniem wyznaczyć. Do tego system – skoro zostały nabyte bilety na trasę, to powinna być ona możliwa do odbycia.
Rozumiem, że wprowadzanie zmian bywa trudne i czasochłonne. Uważam jednak, że to co zaproponowałem jest rozwiązaniem o tyle laickim, co jednak możliwym do realizacji! Wdrażanie takich rozwiązań powinno leżeć u podstaw kultury firmy obsługującej codziennie tysiące – jeżeli nie dziesiątki tysięcy – podróżnych. Za to, że nastąpiło opóźnienie wypadałoby przeprosić, w końcu pasażer swojej części umowy (opłacenie biletu i stawienie się na pociąg) dopełnił. Obciążenia dodatkowe (bo przecież musiałem kupić nowy bilet na inne połączenie z tą samą stacją docelową) wydają się być nie na miejscu, tak samo jak oczekiwanie, że pasażer będzie opóźnień pilnował (czy to nie jest jeden z obowiązków kierownika składu?).
Tym sposobem, z późnego gościa o 10-tej wieczór stanę się niewygodnym gościem o 1-szej w nocy.

Na koniec – dyspozytor ruchu, zapytany o sprawę, powiedział, że przesiadkę i tak opóźnił. Skoro jednak pociąg mi “uciekł”, odczytuję to tak: dyspozytor nie dość, że nie zapewnił przesiadki, to opóźnił kolejny pociąg.
Kuriozum.