02.19.07
BTW (Mamy tylko siebie)
Warszawa jest bodaj jedynym miastem, które pozostawia we mnie uczucie bezbronności i dojmującego osamotnienia. Tutaj opadają mnie wspomnienia bardzo ważnych chwil, które pobudzają myśli galopujące jedna po drugiej, zmuszając do refleksji i roztrząsania tego co było. Chcąc się podzielić z kimś tym co czuję, wyjmuję telefon komórkowy i zaczynam pisać – tylko po to, by za chwilę odłożyć z żalem aparat, ponieważ nie przychodzi mi do głowy żaden adresat, który pojąłby co chcę przekazać. A przynajmniej ucieszył się tym co piszę.
Tym co pozostaje jest kontakt z osobami, którym może nie mogę przekazać wszystkiego, ale cieszy mnie ich uwaga i zwykła rozmowa. To pociesza i uspokaja.
ps. nie mam pojęcia dlaczego, system dalej nie łamie wierszy. Przykre.