10.30.06

Because of You

Opublikowany w Codzienność @ 8:54 pm - autor: mtuz

Dawno nie pisałem, co? :-)
Nie bardzo było kiedy, sporo zajęć i koniec niektórych problemów (choć aż boję się w to uwierzyć). Znowu znajduję czas, by się ogolić, znowu zaczyna mi przeszkadzać rosnący brzuszek… czyżby “mała stabilizacja”?

Co prawda stronię na codzień od polityki, jako student wiem mniej-więcej co dzieje się na świecie – na nudnych wykładach dzienniki krążą po sali, nietrudno więc zapomnieć się i oddać lekturze zamiast skupiać na treściach prezentowanych przez Profesorstwo. Dlatego też chciałbym wyrazić swoją dezaprobatę dla kilku elementów obecnych w tej kadencji polskiego rządu. Przede wszystkim nie rozumiem jak można być tak zawziętym, tak ciętym na przeszłość, że zamiast starać się zajmować sprawami bieżącymi, drąży się i – moim zdaniem bezsensownie – stara ukarać “niewinnych ludzi”. Chodzi mi tu o rozliczenia z przeszłością, które są obecnie tak popularne wśród części rządzących. Co z tego, że ktoś współpracował kiedyś ze służbami specjalnymi? Co z tego, że ktoś kiedyś pracował dla takich służb? Nie wierzę, że Ci ludzie byli co do jednego aspołecznymi zwyrodnialcami. Przecież oni służyli swojemu krajowi, Polsce. Mówi się o prześladowaniach, mówi się o inwigilacji i pustych kieszeniach. Ale po co w kółko do tego wracać? Przeczytałem dziś o pomyśle odebrania byłym pracownikom SB i UB ”wysokich emerytur”. Coś mi podpowiada, że zamiast ludzi złych, będą cierpieli Ci, którzy dość najedli się wstydu, wyszydzani i ośmieszani. To co prezentują nasi rządowi ”mściciele” to przykład wykorzystywania urzędu do prześladowania starszych ludzi - źródło taniej popularności, coś co napawa mnie obrzydzeniem.
Inna sprawa – czyżby szykowała się kolejna reforma szkolnictwa? Szkoły specjalne dla trudnej młodzieży? Widać jak sprawdziło się to w Stanach Zjednoczonych – piękne słowa o równym dostępie do edukacji, a skończy się pewnie zupełnym wypaczeniem idei “edukacji” w przypadku trudnej młodzieży. Nie szukam winnych, to chyba takie czasy, kiedy młodzież dorasta bardzo szybko, ale przedwcześnie dorosła – nie jest jeszcze gotowa na samodzielność. A tym, którzy mają wychowywać, dawać przykład, brakuje sił.

Nie lepiej jest niestety wśród akademickiej braci.
W gazecie wyczytałem o pikiecie warszawskich studentów, żądających tanich kredytów mieszkaniowych. Z miejsca im przyklasnąłem, ale przeczytwaszy polemikę jednego z czytelników, musiałem zmienić stanowisko - darmowe są studia, akademiki względnie niedrogie (jako wynajmujący mieszkanie dobrze o tym wiem). Z jakiej racji więc, studenci mieliby mieć jeszcze więcej przywilejów i ulg? Teoretycznie sam uderzam w siebie, wszak jestem studentem. Znam jednak przecież realia - uczelnie, które są często niedofinansowane, ale pełne wspaniałych ludzi, gotowych przekazywać swoją wiedzę. Należy dodać, że wiedzę bogatą i fascynującą. I nie mogę narzekać, by uczelnia ssała ze mnie kiedykolwiek pieniądze. Wręcz przeciwnie, byłem zawsze pod ogromnym wrażeniem, jak tyle utytułowanych nazwisk może pracować za pieniądze, które nie mogą być przecież zawrotne, jak na ich kwalifikacje. Nie rozumiem tych, którzy tego nie doceniają i chcą ssać dalej, byle więcej. Nie można mieć wszystkiego na raz, to jak codzienne zajadanie się słodyczami. Dlatego dziękuję Ci, Szary Obywatelu, za to że płacąc podatku, umożliwiasz mi naukę i pozwalasz poznawać coraz więcej.

No, ulżyłem sobie :-)
Na dniach jadę do domu, odwiedzić raz na te trzy miesiące stare kąty. Cieszę się, czuję że z każdym tygodniem tu, na północy, coraz większym szacunkiem darzę i doceniam coraz bardziej każdą chwilę spędzoną z rodzicami, z bratem, z babcią – z całą resztą rodziny i przyjaciół, których zostawiłem za sobą wyjeżdżając. Przyprawia mnie to wszystko o melancholijny nastrój, ale może właśnie tego mi trzeba – odrobiny zadumy i pogodnego smutku. Czego i Wam, drodzy Czytelnicy, szczerze życzę :-)

ps. widzę że system jakoś dziwnie formatuje niektóre linijki, w połowie przenosząc je do następnego wiersza, ale nie jest to moją sprawką i, mówiąc szczerze, nie wydaje mi się aż tak istotne, by warto było to badać ;-)